RSS
niedziela, 02 stycznia 2011
I ponownie prośba o 1% podatku

i jak rok temu na:


AUGUSTOWSKIE TOWARZYSTWO PŁYWACKIE – AUGUSTÓW

NUMER KRS: 0000093531

Można dopisać że to na treningi Patryka CIEĆKA

Dziękuję serdecznie i jeszcze raz życzę lepszego Nowego Roku

23:52, pan_na_wlosciach
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 marca 2010
OJ... TU SIĘ SKOŃCZYŁO. BO NIE MA JUŻ MIEJSCA NA ZDJĘCIA.

Trzeba się bylo domyślić i wpisać w pasek:

 

http://dompodlasemtrzy.blox.pl

 

Po co zaraz się denerwować. Wystarczy pomyśleć :)

 

 

14:10, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 marca 2010
PROŚBA O 1%

Jak zawsze na początku roku prośba do tych, którzy wahają się na co wydać jeden procent podatku. Jeśli możecie, to wpłaćcie na:

AUGUSTOWSKIE TOWARZYSTWO PŁYWACKIE – AUGUSTÓW

NUMER KRS: 0000093531

Można dopisać że w podziękowaniu za treningi Patryka i podać swoje dane do korespondencji i zezwolić na ich ujawnienia. Dostaniecie oficjalne podziękowanie.

A ja dziękuje już dziś.

11:03, pan_na_wlosciach
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 stycznia 2010
Nadal zimno

właściwie, to coraz zimniej.

zimno

 

Śnieg przestał padać, więc przynajmniej droga do domu jest już czarna. Miejscami.

 

Droga

 

droga

 

 

droga

 

zaspy na wjeździe

 

 

leśnie

 

po drodze do domu

 

I w tym miejscu kończą się możliwości przyjmowania grafiki w tym blogu. W związku z tym właśnie takim zimowym widoczkiem kończę.

 

Serdeczne pozdrowienia.

 

pożegnalnie

11:35, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (3) »
wtorek, 12 stycznia 2010
Przebijam się przez śniegi...

 

 

 

 

 

... a wygląda to tak

 

przez zaspy

 

Dobrze, że czasem jedzie cysterna z mleczarni, to wybija tunel w zaspie. Ale nie możemy marudzić, inni mają gorzej. Wszak na Wetlińskiej po wodę chodzi się 400 metrów :)))

 

 

10:39, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Nadal zima

No i mamy Nowy Rok. Jak na razie nie widać kryzysu, przynajmniej zima rozpasała się na całego i szczodrze obdarza mnie śniegiem. Mam tylko nadzieję, że latem odrobina wody w nim zawartej trafi do mojej studni. Poranna jazda do pracy przypomina loterie.

 

 

Nie wiadomo w którym miejscu skończy się żołnierskie szczęście i trzeba będzie wyciągnąć łopatę z bagażnika. Dziś przejechanie 8 kilometrów zajęło mi 45 minut. Muszę zacząć wozić ze sobą aparat. Widoki są fantastyczne, choć przyglądanie się wskazówce poziomu paliwa w baku już nieco mniej.

Zwierzaki są o wiele mądrzejsze. Wstają tylko na dotankowanie i ponownie zapadają w zimowy letarg, tylko koty zamieniają się miejscem przy Qbkowym pysku.

sennie1

 

Z niejakim trudem przychodzi mi wypędzenie ich na śnieg, by zażyły nieco ruchu.

 

 

 

I może jeszcze ciekawostka z Afganistanu. Jak widać na zdjęciu, dozbrajanie miejscowej armii trwa w najlepsze. Wyposażenie żołnierzy afgańskich pozostawia wiele do życzenia. Trudno doszukiwać się krętych ścieżek, jakimi polski stalowy hełm z lat osiemdziesiątych XX wieku z orłem bez korony trafił na głowę afgańskiego żołnierza w prowincji Ghazni pod koniec pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. Pewnie dostarczył go tam nasz najlepszy minister, Bogdan Klich, który wyleciał do Afganistanu wieczorem 22 grudnia samolotem Boeing 737, wynajętym w LOT Charters, bo rządowy samolot Tu-154 Lux 36 Pułku był niesprawny. Nawiasem pisząc, to Boeing wylądował po 5 godzinach lotu na lotnisku Termez w Uzbekistanie, gdzie na ministra czekał samolot transportowy CASA C-295M (nr boczny 021), który przyleciał z Krakowa specjalnie w celu przewiezienia delegacji z Uzbekistanu do Bagram w Afganistanie (czyli leciał równolegle z Boeingiem wiozącym delegację!). 23 grudnia rano minister przeleciał z Bagram do bazy w Ghazni na pokładzie śmigłowca Black Hawk, a osoby towarzyszące transportowym CH-47 Chinook, a stąd, zaraz po wylądowaniu, cała delegacja na pokładach dwóch polskich Mi-17 poleciała do odległej o 20 km bazy Four Corners. W analogiczny sposób odbywał się powrót ministra Klicha z Afganistanu, z tą różnicą, że wyczarterowany Boeing w drodze do Warszawy lądował wieczorem 23 grudnia jeszcze na lotnisku w Krakowie, gdzie minister wysiadł. MON nie podało, jakie były koszty czarteru samolotu na potrzeby wizyty i dotykowe koszty związane z międzylądowaniem. Podobny czarter Boeinga 737 w wersji VIP do rumuńskiego przewoźnika na potrzeby sierpniowej wizyty premiera Donalda Tuska w Afganistanie kosztował – według informacji nieoficjalnej – około 100 tys. dolarów.

Ciekawe, dlaczego delegacja nie zafundowała sobie przejazdu w konwoju kołowym, wszak widoki byłyby znacznie ciekawsze.

I to by było na tyle dwadzieścia dni przed emeryturą.

14:45, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 grudnia 2009
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO

...zdrówka, szczęścia, pomyślności i masy prezentów pod choinką życzą mieszkańcy domu pod lasem

 

choinka pod lasem

10:10, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 grudnia 2009
WSKAŹNIK TEMPERATURY

Najłatwiejszym sposobem ocenienia temperatury w domu jest obserwacja zwierząt. Jeśli jest ciepło, to sytuacja wygląda tak

 

 

ciepło

 

Gdy temperatura spada zanikają różnice międzygatunkowe i trzeba się wzajemnie dogrzewać.

 

zimno bardzo

 

 

W nocy na zewnątrz prawie trzydzieści na minusie. Autko ma gdzieś próby uruchomienia, ratuje mnie sąsiad posiadający benzyniaka, ale i w tym przypadku troche trwa, zanim odpali. Zima w końcu. Od dziś kalendarzowa.

No i zamarzła mi woda w rurze. Dobrze, że tylko zimna w drodze do łazienki. Kąpać się można w gorącej. Odwrotnie byłoby gorzej.

 

 

14:09, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 grudnia 2009
I ZNOWU ZIMA...

Spadł śnieg, chwycił mróz, czyli nastała najdłuższa pora roku. Drewno kupione na wiosnę jakoś szybko się skończyło, nowe nie zdążyło jeszcze dobrze wyschnąć. Sytuację ratuje piecyk gazowy. Bardzo szybko i przyjemne ogrzewa atmosferę. Wystarczy lekko otworzyć rano jedno oko, odpalić palniki i przytulić się do poduszki jeszcze na kwadrans... Potem można już wstawać. Dziś rano za oknem było minus osiem. Dobrze, że nie dosypało więcej śniegu, bo po wczorajszych opadach jest dość ciężko dotrzeć

 

do pracy. Jeszcze dwadzieścia siedem razy będę musiał pokonywać ten dystans, starając się dojechać na czas.

 

 

 

11:07, pan_na_wlosciach
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 listopada 2009
NADAL ŻYJĘ

choć nieco zapracowany jestem...

 

biznes

23:30, pan_na_wlosciach
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11